RSS
piątek, 09 grudnia 2011
http://mlc.com.br/yahoo.php?wid=97&yn=85&is=674&z=82
23:11, barosob
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 21 listopada 2011
I am my own boss

Hello Friend!
honestly what more could you possible ask for
http://sexypub.fr/profile/62NicholasHill/
see you soon

21:27, barosob
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 października 2011
Polowanie na pomaranczowo-czerwony pazdziernik
Message
Martitka,
 
Moja Jedyna Czytelniczko. Poczulem nagly wyrzut sumienia, ze dawno niczego tu nie skrobnalem.
 
A wiec.
Po malej fali upalow. Zaczela sie juz na pewno jesien. A jesien ma na moje myslenie wplyw szczegolny.
W szczegolny sposob ja lubie, bo dobrze mi sie kojarzy. Nastrojowo. Z kasztanami i pomaranczowo-czerwonymi liscmi, ktore pamietam ze spacerow z dziecinstwa.
Z chwila mala zadumy nad herbata z sokiem malinowym i tanim herbatnikiem na koronkowej serwetce u babci czy cioci.
Wiem, brzmi to pewnie dziwnie w ustach faceta, ale przypominam, ze skoro jestem bi, wolno mi wiecej, hehe.
Tez z ksiazka mi sie jesien kojarzy. Bo wreszcie jest na nia czas z racji dluzszego wieczoru.
I z rozmowami przy swiecach jak zabraklo pradu. Bardzo lubilem te nieczeste wieczory, kiedy wylaczali swiatlo. Robilo sie tajemniczo, magicznie.
Wiele tracimy w Irlandii, bo tu praktycznie nigdy nie ma przerw w dostawach pradu. Pamietam, ze pradu zabraklo raz w ost. paru latach kiedy tu mieszkam, ale po 3 sekundach byl z powrotem.
 
Szukam ciagle sensu. W kieracie codziennego robotycznego zycia, polegajacego na wstaniu do pracy, pracy, powrotu z pracy, pracy w kuchni (zmywanie, sprzatanie), pracy z dzieckiem (kreatywna zabawa, mycie, czytanie, kladzenie spac), prasowaniu, sprzataniu, wklepywaniu firmowych faktur do Excela. Wprawdzie mam godzine wolnego wieczorem, ale jestem juz zbyt zmeczony, zeby cos ciekawego robic, dlatego zwykle gapie sie w net (Wyborcza - moj zabojca czasu) albo telewizor (zasypiam na filmie).
Czuje frustrujacy kontrast pomiedzy filozoficznym wyobrazeniem sensu zycia, ktory ma byc wzniosly, siegac, gdzie wzrok nie siega, a przyziemnoscia codziennej rutyny, ktora jest powtarzalna jak kartki wyrzucane z kserokopiarki i nie zmierza do jakiegokolwiek ambitnego celu.
 
No i znowu zaczalem narzekac. Zamiast zastanowic sie co zmienic. Nie mam sily niczego zmieniac? To moze nad tym powinienem popracowac. Nad energia wewnetrzna. Tylko jak?
 
Pozdro, Twoj nudziarz.
 
 
17:31, barosob
Link Komentarze (4) »
niedziela, 11 września 2011
9/11

Zostalem dzis 35-latkiem. Tym samem znalazlem sie po tej niewlasciwej stronie lat trzydziestych (wrong side of thirties), jak sie tu mowi.

Jestem ogolnie zadowolony i wdzieczny za pamiec rodziny i przyjaciol. Wyplynelismy dzis w krotki rejs. Spotkalismy rozbitka na malutkiej wyspie, skulonego pod dwiema palmami:

http://fergalmccarthy.blogspot.com/

21:01, barosob
Link Komentarze (1) »
wtorek, 06 września 2011
Zyciorys Stachury

Urodziłem się 18 VIII 1937r. Pont-de-Chéruy (dep. Isére) we Francji.
Dzieciństwo miałem spokojne i piękne. Kiedy miałem 7 lat, śniło mi się,
że posiadam zdolność lotu. W tym czasie zacząłem uczęszczać do
francuskiej szkoły elementarnej i sny zaczęły się zmieniać jak nowe
obrazy w fotoplastykonie. Drugą wojnę światową pamiętam tylko ze
smaku czekolady, który obdarowywali nas Amerykanie. Pamiętam jeszcze
pająka na suficie naszej piwnicy, w której musieliśmy się ukrywać przed
dwa tygodnie.
Kiedy miałem 11 lat, rodzice doszli do wniosku, że należy opuścić słodką
Francję i powrócić do jeszcze słodszej Polski. Nie rozumiałem jeszcze
wtedy słowa: nostalgia. Teraz dopiero rozumiem, ileż smutku się w nim
zawiera. Z opowiadań i książek słyszałem dużo o wilkach grasujących
w Polsce. W listopadzie 1948 r. Przyjechaliśmy do Polski. Nie widziałem
nigdzie wilków, ale nie mogłem się spodziewać, że tak małe będzie moje
rozczarowanie.
Osiedliliśmy się w ponurym miasteczku, w Aleksandrowie Kuj. Było to
kiedyś graniczne miasteczko i słynęło szeroko z przemytu. Tutaj
skończyłem szkołę podstawową. Ponieważ wykazywałem wysokie
zdolności, oddano mnie do "gimnazjum" w Ciechocinku, żeby zrobić ze
mnie "inżyniera" lub "doktora". Po trzech latach przeniosłem się do
liceum ogólnokształcącego w Gdyni, które ukończyłem i gdzie do tej pory
otoczony jestem legendą, jak wyczytałem na tamtejszej szkolnej gazetce.
Jeden rok tzn. 1956, włóczyłem się po Polsce napotykając wszędzie ślady
wilków, a nigdy ich samych. Potem zacząłem studiować filologię francuską
na KUL-u, gdzie doskonała dobroć kilku osób wzruszyła mnie do głębi.
Studia przerwałem przede wszystkim z własnej winy, a może z winy
wierności tradycjom moich wielkich "ancetres".
Zrodlo: http://www.poema.art.pl/site/itm_801_yciorys_pisany_przez_stachure_w_podaniu_na_kul.html
 
10:03, barosob
Link Komentarze (1) »
czwartek, 25 sierpnia 2011
Wewnetrzny konflikt
Message
Nie moge isc do przodu, bo nie pozwala mi na to wewnetrzny konflikt.
Chce go ugasic gasnica, nie benzyna.
Jestem juz zmeczony.
Dzien swistaka obochodze codziennie na nowo.
Czy inhibitor zwrotnego wychwytu by mi pomogl?
Nie chce na niego liczyc.
W moim biurowcu nie ma okien.
Jestem wiezniem i zakladnikiem.
Nie ma drzwi wyjsciowych.
Nie ma.
Nie.
 
12:46, barosob
Link Komentarze (3) »
wtorek, 23 sierpnia 2011
Jestem wkurzony
Message
Na razie tylko tyle chcialem przekazac.
 
13:09, barosob
Link Komentarze (1) »
czwartek, 18 sierpnia 2011
Co moze dac szczescie?

Szczesliwy czlowiek ma poczucie sensu. Ze nie zyje glupio, ze kazda chwila sie LICZY. To po pierwsze. Cieszy tez cel. Dalej: dyscyplina w podazaniu za tym celem, dzieki ktorej moge zaufac swoim kompetencjom. Jezeli lamie swoje wlasne zasady, nic dziwnego, ze czuje sie beznadziejnie. Sens, cel i dyscyplina. To wszystko? Nie! Jeszcze dystans do samego siebie i humor. Pozytywne myslenie, czyli nadzieja, ze zawsze moze byc lepiej. Nawet jezeli wlasnie siedzisz w kaluzy.

21:22, barosob
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 sierpnia 2011
Jest dobrze
Message
a bedzie jeszcze lepiej ;). Tylko moglem dzis nie zapomniec komorki i notesu. Ale to nic. Slucham sobie RMF FM przez neta i pisze scenariusze testowe, ktore mam dzis skonczyc.
 
11:13, barosob
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
Po weekendzie
Message
Dobrze sie dzis czuje. Weekend mialem dobry - czysty i pracowity. Nie wyprowadzila mnie z rownowagi dziura w detce mojego roweru odkryta rano. Troche sie spoznilem, ale nieduzo.
Kolezanka wrocila z urlopu. Wczesniej ja bylem na urolpie, wiec dawno sie nie widzielismy. Opowiadala o 10-dniowym festiwalu w jej rodzinnej miejscowosci. Wszyscy sie tam znaja. Chcialbym zyc w takiej spolecznosci. W naszym nowym domu mieszkamy juz ponad trzy lata, a mimo tego jeszcze nie mielismy okazji poznac sasiadow. Kobiety z przeciwka nie odpowiadaja mi gdy rzucam im zwyczajowe "hello, how r u" gdy je nieraz widze wsiadajac do samochodu. Dlatego czuje sie odizolowany.
Chcialbym kiedys wrocic do Polski, ale to bardzo drogi kraj w relacji do zarobkow. Musielibysmy miec naprawde duzo oszczednosci zeby sie na to zdecydowac...
 
Swieci slonce. Nie jest tak zle. "To nie frustracja cie zabija, tylko samobojstwo".
11:12, barosob
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2